|
Pożar domu w nocy. Na szczęście w miarę szybko opanowany - zanim przyjechało 5 jednostek straży i policja. To było podpalenie. Butelka z naftą na schodach. Skurwysyn jakiś. Nie mamy pojęcia - ani my, ani sąsiedzi - kto i dlaczego.
Na końcu, po wszystkim, obezwładniające przerażenie. To się mogło bardzo źle skończyć. 2011-11-28 10:44:40 skomentuj (0) ulotne jedną z moich największych wad jest beznadziejna pamięć. tak wiele przez to tracę - ludzie, słowa, zdarzenia. może powinnam znów zacząć pisać dziennik. 2011-08-24 11:14:17 skomentuj (0) po wakacjach jesteśmy bliżej. dobrze mi. 2011-08-22 14:30:08 skomentuj (0) dorastanie do zaskakujące. jeszcze kilka lat temu M nie rozumiała, co mnie tak ciągnie na marsze równości! w tym roku najpierw zachwyciła się warszawską imprezą, a wczoraj sama już uczestniczyła w marszu. w Chicago. do tego chyba się dojrzewa. tak, jak dojrzewa się do samego coming outu. po jakimś czasie, kilku ścianach, na które się wpadnie, kilku przeszkodach, które zaczynają uwierać, zaczyna się rozumieć, po co to wszystko. dlaczego sami musimy. odpowiedź jest prosta: BO NIKT INNY TEGO ZA NAS NIE ZAŁATWI. jeśli nie będzie nas widać, tego jak wielu nas jest i jacy jesteśmy zwyczajni, to nic się nie zmieni. od siedzenia w domu przyjaciół nam nie przybędzie. mam nadzieję, że za rok pójdziemy już razem. 2011-06-27 11:33:20 skomentuj (0) . Czas wrócić do Planu. Przyznam bez ogródek: czuję już ogromną potrzebę. Poza tym ja skończyłam 30 lat, a M mówi, że po czterdziestce nie będzie już chciała mieć dzieci. Zważywszy, że jest ode mnie starsza o całe 8 lat, to czasu nie zostało nam za wiele. Zaraz na początku lipca robię badania i ... Jasne, że cały czas się zastanawiam jak to będzie. A co jeśli, a jak, a co powiedzą, a jak sobie poradzimy... Ale nikt nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania, a połowa potencjalnych problemów może się nigdy nie pojawić. Wolę więc mieć nadzieję, że nam się uda i jakoś się wszystko ułoży. Wiem jedno - jeśli w ogóle się uda, będziemy świetnymi mamami. Na razie jednak M poleciała na kilka dni za ocean i choć nie ma jej od zaledwie kilku godzin, to ja naprawdę źle to znoszę. Choć ostatnio często się zdarzają nam się kilkudniowe rozstania i już się trochę do tego przyzwyczaiłam, to dziś jest mi wyjątkowo pusto. Zabawne: obserwuję jej lot na flightradar24.com. - jest gdzieś nad Szwecją (55.70976 / 13.82835). Szalona technologia! 2011-06-22 23:13:07 skomentuj (1) "it's the end of the world as we know it..." (21/05/2011) Uff. Siostra już mężatka. Pięknie, wspaniale, radośnie i weselnie. A ja... przeżyłam. I jestem z siebie dumna, bo na te trzy dni wyłączyłam opcję "myślenie o sobie", i jakoś się udało. Całe szczęście, że M była tam ze mną - sama nie dałabym rady. Na łzy - te najboleśniejsze - pozwoliłam sobie dopiero w aucie, wracając do domu. Tylko Kota je widziała, raczej nikomu nie powie. A nawet jeśli wygada, to i tak tylko M zrozumie. Nikt inny nie potrafi. Chyba że kogoś też wycięto ze zdjęcia - lub go do niego nie poproszono, jak nas, co złamało nam serca. Chyba że ktoś też swojej ukochanej osoby nie mógł do tańca poprosić, choć tak bardzo chciał. Chyba że ktoś też tak ma, że ktoś też tak boleśnie odczuwa ten brak "prawa do". 2011-05-24 10:54:40 skomentuj (1) nameday state of mind and I'm anaemic. Who would've thought. Ugh. 2011-01-26 19:53:05 skomentuj (0) zapamiętać, bo dobre. 2010-11-03 18:41:30 skomentuj (0) ps autopromocja czasami jest ok, ale ludzie, którzy z nią przeginają, zaczynają mnie wkurwiać. 2010-06-02 09:30:42 skomentuj (0) . Klejące powieki, opadająca głowa, symptomy permanentnego niewyspania. Czegoś za dużo, czegoś za mało. Ostatnie zdarzenia wzbierają we mnie jak fala powodziowa na rzekach. Czy się przeleje, let's go and see. Szkoła, egzaminy, pierwsze tłumaczenia. Stres - ale także świadomość, że mogę. Frustracja pracą wymusza modyfikację planu - jest w końcu decyzja, by już wkrótce opuścić p.B., zacząć robić to, co lubię. Żeby tylko mnie nie uziemili, bo bilety do juesej już dawno kupione. Choć dolar idzie w górę i na tę przyprawę wydam całe oszczędności. Po powrocie będę więc zaczynać w zasadzie od zera. M jest ogromnym wsparciem, choć czasu dla siebie nie mamy wiele. Mam nadzieję, że po wszystkich egzaminach jakoś się to ustabilizuje. Czasu będzie więcej. A może to znów tylko złudzenie? Bo zawsze jest coś. S.is się zaręczyła, słodko-gorzka radość. Ogromny żal, że nie mogłam z nimi tej radości dzielić. Przez odległość czasem tracę tak dużo. Może kiedyś coś z tym fantem... 2010-06-02 09:26:11 skomentuj (0) | |||
|
Linki
ZAWSZE COŚ niezły bar socjologia netu zjadamy reklamy poynter gawker best ads on tv Best Ads Ever wirtualne media mediafun Brief : vontrompka Stefan The Way I See It MNIEJ LUB BARDZIEJ Skrót myślowy Endgame Blog WO Bez jaj HER STORY, HIS STORY Costchevchen Roman no title yet words and sounds objazd buzz paperclips suisajdal ... ... ... amm Drozd npm S Sketches Zazie Archiwum GG 699573
| | ||